Słowa pożegnania

Pożegnanie przez wicedyrektora

Drogi Tomku,

     wszyscy wiedzą, że w Twoim gabinecie wisi krzyż, pod nim ikona Matki Boskiej Częstochowskiej, a obok – portret patrona szkoły. Być może nie wszyscy zauważyli, że na specjalnie przygotowanym stoliku leży także otwarte Pismo Święte, którego słowa codziennie rozważałeś. Od 15 dni pozostaje ono otwarte na Księdze Psalmów, a konkretnie na stronach, na których znajdują się Psalmy: 138, 139
i początek 140. Nie wiem, czy czytałeś je przed wyjazdem w góry, czy dopiero zamierzałeś je przeczytać po powrocie z urlopu. Dwa z nich mają charakter dziękczynny i pochwalny. W Psalmie 139 psalmista woła: „Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie, / godne podziwu są Twoje dzieła. / I dobrze znasz moją duszę, / nie tajna Ci moja istota, / kiedy w ukryciu powstawałem, / utkany
w głębi ziemi. / Oczy Twoje widziały me czyny / i wszystkie są spisane w Twej księdze”. 9 marca odszedłeś do Domu Pana. Dziś gromadzimy się w tej bardzo dobrze znanej Ci świątyni, by podziękować Bogu za Twoje życie.

     Przede wszystkim byłeś mężem i ojcem. Bardzo kochałeś swoją rodzinę. Wielokrotnie podczas rozmów, spotkań, apeli wspominałeś żonę i dzieci. Rodzina była dla Ciebie ogromnym oparciem. Był to bez wątpienia Twój największy skarb. Byłeś także jak ojciec dla swoich uczniów i pracowników. Troszczyłeś się o całą społeczność szkolną jak ojciec troszczy się o swoje dzieci, chciałeś, żeby
w szkole panowała rodzinna atmosfera, żeby to było dobre miejsce. Cel osiągnąłeś.

     Byłeś wspaniałym dyrektorem i nauczycielem. Jako dyrektorowi zależało Ci na drugim człowieku. Pragnąłeś, byśmy modlili się wspólnie za jubilatów, zależało Ci na poznaniu swoich uczniów –
w związku z tym każdego roku spędzałeś dzień z pierwszoklasistami na wyjeździe integracyjnym, chętnie wychodziłeś z gabinetu, żeby pobyć razem z uczniami, nauczycielami i pracownikami,
z otwartymi ramionami witałeś absolwentów. W naszej pamięci  pozostaną wszystkie spotkania, rozmowy, wyjazdy, a szczególnie szkolne wigilie, podczas których dzieliliśmy się opłatkiem
i wspólnie śpiewaliśmy kolędy. W wywiadzie udzielonym szkolnej telewizji powiedziałeś, że nauczyciel powinien być dobry jak chleb, że uczeń powinien pragnąć się z nim spotykać, a także po nim tęsknić. Tomku, z całą pewnością mogę powiedzieć, że byłeś takim nauczycielem. Dobrym jak chleb. Jako katecheta nieustannie szukałeś nowych pomysłów na lekcje, starałeś się, by te zajęcia były dla Twoich uczniów atrakcyjne. Jako wychowawca pięknie wcielałeś w życie filary programu wychowawczego szkoły: mądrość, męstwo, miłość i modlitwę. Ostatniej lekcji – rozłożonej w czasie – udzieliłeś całej społeczności szkolnej. W czasie Wielkiego Postu sprawiłeś, że wszyscy – nauczyciele, pracownicy, uczniowie, rodzice, absolwenci, przyjaciele szkoły – zjednoczyli się w modlitwie. Przez ostatnie 12 dni odmawialiśmy różaniec, łączyliśmy się na Apel Jasnogórski, uczestniczymy w Mszach św. To była dla nas wszystkich trudna lekcja, ale jej owoce już są widoczne. Głęboko wierzę, że kiedyś uda nam się tę lekcję – tak po dyrektorsku – omówić.

     Byłeś człowiekiem pełnym pasji. Lubiłeś jeździć samochodem, majsterkować, pięknie grałeś na harmonijce i gitarze, kochałeś fotografię, ale szczególnie ukochałeś góry. Mówiłeś, że w górach człowiek może spotkać się z samym sobą, ale także z Bogiem.  Od kilku lat zajmowałeś się wspinaczką. Miałeś nadzieję, że góry będą dla Ciebie łaskawe. Dziś wszyscy żałujemy, że takie się nie okazały 3 marca.

     Byłeś przyjacielem. Po Twojej śmierci otrzymałem mnóstwo wiadomości, jedna z nich brzmiała tak: „Tomek był przyjacielem wielu z nas. Także moim. Jednak Wasza przyjaźń to coś wyjątkowego. Dwaj nierozłączni Dyrektorzy. Gdzie Ty, tam On”. Przepracowaliśmy razem 14 lat.
Ósmy rok jestem Twoim zastępcą – to ponad połowa mojego czasu spędzonego na Bielanach. Bardzo Ci dziękuję za zaufanie, którym mnie obdarzyłeś. W pierwszym roku pełnienia przez Ciebie funkcji dyrektora szkoły powierzyłeś mi pierwszą klasę wychowawczą. Już od tego momentu spędzaliśmy ze sobą dużo czasu, później relacje się zacieśniały. W jednej z książek, którą od Ciebie otrzymałem, widnieje wpis: „Dobro rodzi się wtedy, gdy człowiek zapomina o sobie”. Powtórzę dziś za Tobą – dziękuję Ci za dobro… przy ognisku i tablicy, w kajaku, na szkolnym korytarzu, czy też w dyrektorskim gabinecie. Dziękuję za to, że mogłem z Tobą pracować, współtworzyć szkołę, dziękuję za wsparcie, które mi okazywałeś w najróżniejszych momentach. I na koniec przytoczę jeszcze jedną myśl, którą otrzymałem: „Przyjaciele odchodzą, a droga, którą z Nimi szliśmy, zostaje”. Jako społeczność Archutowskiego dalej podążymy drogą, którą nam wyznaczyłeś… Wierzę też, że będziesz się nami wszystkimi opiekował.

     Do zobaczenia…

Pożegnanie przez nauczycieli

Pożegnanie Tomka

W imieniu wszystkich nauczycieli i pracowników Liceum, chciałabym pożegnać Pana Dyrektora Tomasza Kowalczyka, ale przede wszystkim Naszego Przyjaciela Tomka. Bo tak płaczemy po stracie Przyjaciela, którego nam będzie bardzo brakowało.

Tomek był dyrektorem Szkoły przez 14 lat. To dużo czasu, nasi uczniowie z pierwszych klas są niewiele starsi.  Dlatego Liceum Archutowskiego w obecnej postaci to jego DZIEŁO. Pragnął, żeby nasza szkoła była publiczna, ale zachowała katolicki charakter, żeby współpracowała z Uniwersytetem Kardynała Stefana Wyszyńskiego, żeby była dobrze wyposażona i miała wysoki poziom nauczania. Oddawał wszystkie te pragnienia Matce Bożej w Jasnogórskiej Kaplicy i dopiero wtedy dążył do ich realizacji.

Kochał pracę w szkole była jedną z jego pasji. Gdy przychodziliśmy rano na Dewajtis, on już tu był. Gdy wychodziliśmy po południu, on dalej pracował, bo chciał wszystkiego dopilnować Był dla nas przykładem i inspirował do działania. Widzieliśmy jak gorąco się modlił – na Mszy Świętej o 12 w tym kościele, przed każdą Radą Pedagogiczną w kaplicy internatu, na różańcu w październiku, na Drodze Krzyżowej w Wielkim Poście, odmawiając z nami  i z uczniami Litanię Loretańską przy kapliczce w maju. Jego postawa była dla nas świadectwem głębokiej wiary i zachętą do wspólnej modlitwy. I tak jak on nas gromadził, tak my gromadziliśmy się wraz z całą społecznością szkolną na modlitwach w jego intencji od momentu wypadku.

Dbał o nas, tak jak i o uczniów, którzy byli jego oczkiem w głowie. Troszczył się i o sprzęt w salach i o ciepłe kaloryfery. Uczestniczył w ślubach i w pogrzebach członków naszych rodzin. Pamiętał o urodzinach i o czekoladach dla jubilatów. A gdy pojawiali się u nas nowi nauczyciele, to mówili, ale u was jest dobra atmosfera. To prawda, bo Tomek nas szanował, słuchał i doceniał nasze działania. Kiedy żegnał odchodzących nauczycieli, zwłaszcza tych dłużej pracujących, to płakały obie strony.

Jednym ze zwyczajów naszego Liceum jest szkolna Wigilia. Tego dnia rano uczestniczymy we Mszy Świętej, a potem składamy sobie życzenia na szkolnym korytarzu. Pamiętam, że do Tomka była zawsze najdłuższa kolejka uczniów, absolwentów i nauczycieli. Każdy chciał go uściskać i usłyszeć mądre życzenia. Ale w tym roku było inaczej, bo już w październiku zostały zamknięte szkoły. Myślę, że Tomkowi brakowało szkolnego gwaru i bezpośredniego kontaktu z uczniami i z nami. Aż przyszła szkolna Wigilia 2020 roku. Mieliśmy Mszę online, a później spotkanie z uczniami. Nie mogło jednak zabraknąć Wigilii Nauczycieli. Wyglądała nietypowo. Tomek razem z Arturem siedzieli w gabinecie w szkole. Tomek grał na gitarze i śpiewał nam kolędy, a potem składaliśmy sobie życzenia. Dzieliły nas kilometry, byliśmy po DRUGIEJ STRONIE ekranów, ale RAZEM. Daliśmy radę stworzyć wspólnotę ludzi, którzy współpracują, wspólnie się modlą i po prostu się lubią.

Teraz Tomka już z nami fizycznie nie ma, ale przecież on jest po DRUGIEJ STRONIE. Tomek doszedł już do celu, do którego my jeszcze idziemy. I będzie z nami każdego dnia. Gdy rano przyjdziemy do szkoły, on już tam będzie, gdy po południu będziemy wychodzić, on tam zostanie. Będzie wśród nas duchem w trakcie każdej Mszy świętej i modlitwy, i w czasie spotkań, bo będziemy o nim pamiętać. A jak go znam, to nie będzie się biernie przyglądał, ale działał i wypraszał dla nas opiekę i siłę do tego, żebyśmy byli, tak jak często mówił, dobrzy jak chleb i kontynuowali jego DZIEŁO. A kiedyś się znowu spotkamy. Dziękujemy i do zobaczenia, Tomku.

Pożegnanie przez uczniów

Drogi Dyrektorze!

            Gromadzi się tu dzisiaj z Tobą tak wielu ludzi, którzy mieli ten przywilej poznania Pana. Gromadzimy się też my – uczniowie liceum Archutowskiego, w którym Pan, Panie Dyrektorze, oddawał nam swój czas i serce, abyśmy wyszli z tej szkoły z jak najlepszym wychowaniem, wiedzą, a co najważniejsze – relacjami oraz przyjaźniami na całe życie. Przyszliśmy z potrzeby serca podziękować Panu za dobro i piękno, jakimi nas Pan obdarzał.

            Ta dzisiejsza mowa pożegnalna to dla nas honor i ból.  Jako Dyrektor Szkoły pięknie nas  Pan integrował. Przyjaźnie stworzone w tej szkole trwają do dziś i trwać będą nadal. Pamiętam jak rok temu stawiałam w tej szkole pierwsze kroki i poznałam Pana. Gdy przyszliśmy z kolegami do Pańskiego gabinetu, uśmiechnął się Pan i dał nam krówki z logo samorządu wyciągnięte z szuflady biurka – do dzisiaj zapamiętam ten moment zwykłej ludzkiej życzliwości, który zrobił na mnie tak duże wrażenie. Zawsze witał nas Pan z uśmiechem i pełnym zaufaniem. To Pan pokazał nam duszę tej szkoły i otoczył “ojcowską opieką”, abyśmy czuli się jak w drugim domu. Jako Dyrektor i nauczyciel, a może nawet przyjaciel – był Pan niezawodny, dbał Pan o nasze wszystkie potrzeby, nie szczędził Pan czasu i sił.

            Dopiero co rozpoczął się Wielki Post. Przeżywamy jak światło życia gaśnie, aby znów rozbłysnąć. Niech te światła dzisiejszych świec oświetlają Panu drogę do Ojca Niebieskiego. Świece dają światło i ciepło. Tak bardzo potrzeba nam dziś ciepła i światła. Dziękujemy Panu zaobecność – niech dobry Pan to Panu wynagrodzi. Nasze kwiaty zdążą zwiędnąć – zmarzną i zmokną. Znicze wypalą się i zgasną. Ale dobro i piękno Pana duszy przenika nas i pozostanie w nas na zawsze. Zapewniamy Pana o naszej pamięci i modlitwie. Najbliższych zapewniamy o naszym wsparciu i dobrym słowie. Nie mówimy żegnaj, lecz  do zobaczenia. Drogi, Kochany Panie Dyrektorze! Pozostawiasz ciepły i trwały ślad w naszych sercach.

D o  z o b a c z e n i a… 

Pożegnanie przez absolwentów

Drodzy zebrani!

Zgromadziła nas wszystkich smutna chwila. Dziś naszymi myślami towarzyszymy w ostatniej drodze zmarłemu śp. Panu Dyrektorowi Tomaszowi Kowalczykowi.

Każdy z nas, modląc się, wyczekiwał wiadomości z Nowego Targu oznajmiającej, że wszystko już jest dobrze i Pan Dyrektor niedługo wróci na Bielany. Jednak taka wiadomość nie nadeszła, a my nie zdążyliśmy przygotować się na Jego odejście. Chociaż, szczerze mówiąc, czasu na przygotowanie się na taką wiadomość zawsze byłoby za mało. Nadzieja jest jak chmury: jedne przechodzą, inne przynoszą deszcz; nasza zaś przyniosła niekończącą się ulewę.

Jeszcze kilka dni temu wszystko było normalne, Pan Dyrektor zgodnie z planem prowadził lekcje i organizował szkolne życie. Kiedy nas widział, z uśmiechem na ustach zapraszał do gabinetu na herbatę albo kawę i pytał o nasze życie studenckie. Nie boję się określenia, że odszedł wspaniały człowiek. Myślę, że każdy mógłby o Panu Tomaszu powiedzieć, że był prawdziwym przyjacielem. Pamiętał wszystkich i dobrze znał historię każdego z osobna. Kiedy mieliśmy problemy, zawsze znajdował dla nas czas nawet w gąszczu obowiązków. Nie było dla niego problemu nie do rozwiązania. Uczył nas wiary, dawał nadzieję i nigdy nie pozwalał się poddawać. Kiedy upadaliśmy, podawał nam rękę, żebyśmy razem wstali. Nigdy nie zostaliśmy sami. Ksiądz Twardowski, którego Pan Dyrektor tak lubił przytaczać napisał w jednym ze swoich wierszy takie słowa: „Można odejść na zawsze, by stale być blisko”.

Wierzę, że tym razem też sami nie zostajemy, a Pan czuwa już nad nami z Domu Ojca.

Nie będę ukrywał, nie jest łatwą rzeczą dla nas przemawianie w imieniu tak wielu ludzi, którzy zawdzięczają Panu tak dużo. Kiedy rozpoczynałem pisanie tego tekstu, odezwało się do mnie wielu absolwentów, którym Pan pomógł. Każdy z nich opowiadał mi swoją historię związaną z Panem i nawet jakbym bardzo chciał, nigdy nie byłbym w stanie przytoczyć ich wszystkich. Jednak te historie zawsze łączyła jedna rzecz – wdzięczność wobec Pana. Myślę, że każda z tu obecnych osób chciałaby z Panem porozmawiać osobiście. Na ziemi już nie będzie nam to dane. Ale jestem pewien, że słowa podziękowań będą jeszcze długo unosić się ku niebu.

Chciałbym jednak, żeby to wspomnienie śp. Dyrektora Tomasza Kowalczyka nie było smutne. Ważne, żeby to czego przez wszystkie lata uczył nas Pan Dyrektor zostało w naszych sercach na zawsze. Wiara, nadzieja i miłość to wartości, które towarzyszyły Panu Dyrektorowi odkąd go poznałem. Dziś jestem przekonany, że są to najważniejsze wartości, którymi powinniśmy kierować się w życiu. Myślę, że dla wielu z Nas Pan Dyrektor był osobą, która pomogła mu się ukształtować. Zachowajmy wierność wartościom, które nam przekazał, by przypominały nam kim jesteśmy i kim powinniśmy być.

Gdy Bóg zaproszenie wysyła, Anioła przed Wami stawia. Gotowym być trzeba do drogi, bo Bogu się nie odmawia…”

Panie Dyrektorze, to jest wielki zaszczyt być Pana wychowankiem. Nie chcemy się żegnać, bo wierzymy, że jeszcze się spotkamy.

Niech Pan spoczywa w Pokoju

Do zobaczenia na Górze

Absolwenci

Pożegnanie przez rodziców

,,A jednak ona gdziekolwiek dotknęła,

Tło- nie istotę, na tle rozdarłszy,

Prócz chwil, w której wzięła, nic nie

wzięła– Człek od niej starszy!”

C. K. Norwid

Panie Dyrektorze przyszła ona…. I nas dotknęła, ale to tylko tło……..

Istoty człowieka nam nie wzięła.

Dziś my rodzice dziękujemy Panu Bogu, ale w szczególności Tobie, Panie Dyrektorze, za dar naszego spotkania. Za Twoją wrażliwość na potrzeby naszych dzieci, empatię, dobro, troskę

o wychowanie, a nie tylko wykształcenie. To niesamowite, że znałeś wszystkich uczniów po imieniu. Widząc na szkolnym korytarzu młodzież- do każdej osoby podchodziłeś i pytałeś czy wszystko w porządku? A czasem mówiłeś po prostu coś miłego… ciekawa fryzura…., świetnie wyglądasz…. Zawsze miałeś czas

dla każdego ucznia. Nawet kiedy się spieszyłeś, potrafiłeś znaleźć chwilę, by usiąść przy pianinie i zagrać z uczniem na cztery ręce.

Pochylałeś się nad problemami naszych dzieci i troskami naszych rodzin.

Jako ojciec, dziękuję za Pana ojcostwo wobec naszych dzieci, za bliskość w trudnościach

i czas, który Pan ofiarowywał tym młodym ludziom. Czas na rozmowę, wspieranie ich

w pokonywaniu trudności, a także w zwycięstwach nad słabościami.

Dziękuję za pokazanie tym młodym ludziom wkraczającym w dorosłe życie, czym jest prawdziwa męskość, dojrzałość, odpowiedzialność, odwaga, przyjaźń i miłość. Jak drugiemu człowiekowi dać bezcenny dar, dar siebie samego.

Dziękuję, Drogi Panie Dyrektorze, w imieniu wszystkich rodziców za spotkania, podczas których dzieliłeś się radością z sukcesów naszych dzieci, radziłeś jak

pokonywać trudności, jak doceniać ich nawet najdrobniejsze osiągnięcia. Będzie nam Ciebie bardzo brakowało.

Wierzymy, że dotarłeś już Tam, dokąd i my podążamy – do domu Ojca. Jesteś szczęśliwy, dlatego prosimy Cię, abyś wstawiał się za każdym z nas, za swoimi uczniami

i całą społecznością szkolną, która żegna Cię pogrążona w głębokim smutku. Świadectwem tego jest doświadczenie jednego z rodziców,który podzielił się z nami swoją historią.

Dwa lata temu, po uroczystości zakończenia roku szkolnego, został zaproszony do gabinetu p. Dyrektora .Otrzymał wówczas książkę ks.Jana Twardowskiego ,którą tak uwielbiał czytać śp.p Dyrektor.

Po smutnej wtorkowej wiadomości ,rodzic ten wyjął otrzymaną książkę ,która otworzyła się na tych słowach:

“Wiem co po śmierci zrobię

z Wami na zawsze zostanę”……

No właśnie p .Dyrektorze na zawsze pozostaniesz w naszych sercach.

Zapewniamy Cię o naszej modlitwie. Niech dobry Bóg da Ci nagrodę w niebie.

Amen