Wspomnienia Małgorzaty

Odkąd dowiedziałam się o wypadku Pana Dyrektora miałam głębokie przeświadczenie, że modlę się nie tylko za Niego, ale z Nim za nasze córki,  które miały szczęście zaznać ciepła tej wyjątkowej szkoły.

Uważam, że była to najlepsza decyzja, dotycząca nauki naszych dzieci, jaką mogliśmy podjąć.

Teraz mam głębokie przekonanie o tym, że było nam dane obcować z osobą Świętą, choć zarazem bardzo ludzką, potrafiącą dostrzec dobro w każdym człowieku. Dla uczniów był jak najlepszy Ojciec.

W czasie pogrzebu prosiłam, aby nadal miał pod swoją opieką nasze dzieci. Głęboko wierzę, że tak będzie, bo serce miał ogromne.

Wdzięczności jaką czuję nie da się wyrazić słowami.

Jedno ze wspomnień dotyczy Studniówki sprzed siedmiu lat, kiedy powiedział „Cieszę się, że dożyłem tego momentu, kiedy mogę was zobaczyć tak pięknych”. Dziękuję Bogu, że było nam dane przeżyć piękną studniówkę na Dewajtis !
(właśnie tam, nie gdzieś w lokalu).

Studniówkę, w którą trzeba było włożyć sporo pracy, ale właśnie to buduje wspomnienia…

 Pragnę wspomnieć również o przykładzie pięknej przyjaźni, jaką mogliśmy widzieć pomiędzy Nim a Panem Dyrektorem Arturem Fijałkowskim, co świadczyło również o wielkiej skromności i zupełnym braku pychy (obu Panów…)

Cóż mogę powiedzieć?  „To, co niewidzialne trwa…”

Chociaż opuściliśmy szkołę już cztery lata temu, wciąż jest ona w naszym sercu jako Najlepsze Miejsce. Nie umiałam, ani nie umiem się z tym miejscem pożegnać…

Więc do zobaczenia!

Małgorzata