Wspomnienie Julka

Tomek był zawsze otwarty i przyjazny. Często powtarzam tą historię, że kiedy zmęczony na korytarzy szkolnym ziewnąłem na cały głos. Nagle, Dyrektor, pojawił się znikąd, i idąc szybkim krokiem w kierunku pokoju nauczycielskiego mówiąc przez ramię: “Zamykaj buzię, bo mi całą szkołę połkniesz!” Trzeba mieć nosa do takich kawałów 😉

Pamiętam również wspólne rozmowy, inicjatywy oraz wspólny czas po lekcjach na ćwiczeniu nauki gry na harmonijce. To były piękne, otwarte i wolne czasy w pogodnych relacjach! Tomek, nauczył mnie wielu rzeczy i z wielu rzeczy mnie otrząsnął. Pamiętam jak zadał mi kreatywne pytanie moje skrupulatne podejście do “godzin łaski” 8 grudnia: “A jak się pomodlisz godzinę później to co, da ci mniej Łaski? A w innej strefie czasowej to się już nie możesz się modlić?” – rzucał pytaniami. To mnie ustawiło do pionu i nie zamykaniu Boga w ramy ludzkich wyobrażeń. Bardzo lubiłem jego sposób myślenia, chociaż często się zastanawiałem co się tam w głowie kryje 😉

Nie zapomnę momentu, kiedy Tomek po zakończeniu 3. klasy liceum, podszedł do mnie i powiedział: “Wiem, że to dla Ciebie ważne! Nie chciałem tego dawać przy wszystkich!”. Dał mi kopertę, a w środku były zamówione Msze Wieczyste na Jasnej Górze. Byłem mu wdzięczny za jego pamięć. Podchodził do nas wszystkich personalnie, z miłością.

Na naszej studniówce (rok 2014) powiedział: “Na pewno to osobą nie jest dyrektor, żeby była jasność… Nie jemu trzeba składać podziękowanie za tę pracę. Nauczyciele? Trochę tak… Na pewno więcej niż dyrekcja. Wychowawca? Dużo więcej niż dyrekcja i nauczyciele. Podwójna praca wychowawców i wychowawcy pana profesora Fijałkowskiego. Ale przede wszystkim chyba rodziców… dlatego z wielką wdzięcznością staje przed Państwem i pragnę wyrazić ogromną, rzeczywiście ogromną wdzięczność za tytaniczną pracę jaką Państwo wykonaliście nad swoimi dziećmi, ale… Największa praca to praca tej młodzieży. I przyznam szczerze, że jestem wzruszony i zadowolony bardzo, bardzo wdzięczny, że mogę pracować z taką młodzieżą. Chylę czoła przed tą młodzieżą. Brawa dla nich, bo to jest przede wszystkim ich praca. Błędem byłoby, gdybym powiedział, że chodzi tu o “przygotowanie studniówki”, tylko o “pracę i przygotowanie studniówki”. Maciek mówił, że się zasiedzieli do 12 w nocy. Tak, to prawda. Dzwonili do mnie często w nocy. Dzwoni pan wychowawca i mówi na przykład: “Panie dyrektorze, co mamy zrobić, bo alarm się włączył? <śmiech> Straż pożarna przyjechała.” Rzeczywiście, pracy dużo, ale generalnie chcę powiedzieć raczej o tej pracy której nie widać, a która wykonana jest wewnątrz. Wspominał o niej ksiądz Paweł dzisiaj na katechezie, podczas kazania. Żeby była jasność… Nie konsultowałem z nim tego kazania. Przygotowałem też kazanie i się dublujemy niestety. W związku z tym ja pozwolę sobie tylko przeczytać dwa zdania papieża Benedykta XVI jako moje życzenia dla tych dorosłych ludzi przed którymi dzisiaj stajemy. “Kto pozwala wejść Chrystusowi, nie traci niczego, niczego absolutnie niczego z tych rzeczy dzięki którym życie jest wolne, piękne i wielkie. Nie! Tylko dzięki tej przyjaźni otwierają się na oścież bramy Życia. Tylko dzięki tej przyjaźni wyzwala się naprawdę wielki potencjał człowieczeństwa, Młodzi Przyjaciele! Nie lękajcie się Chrystusa! On niczego nie odbiera, a daje wszystko! Kto oddaje się jemu, otrzymuję stokroć więcej! Tak, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi a znajdziecie prawdziwe Życie!” Nawiążę do słów taty Ignacego, który wspominał że będziecie lekarzami, nie mówił o pilotach, ale pilotami, wojskowymi, prawnikami, prawda? Gdziekolwiek będziecie, życzę wam jednego, otwórzcie Panu Jezusowi drzwi, na pewno (da wam) szczęśliwe życie! Jestem dumny, że mam taką młodzież! Wielkie dzięki!”

Dzięki Tomku za wszystko. Czekam nadal na spotkanie!
Julek